Weronika Wronecka
Tekst towarzyszący wystawie Wszystko jedno | styczeń 2024
Mateusz Piestrak jest artystą.
Co robi artysta? Tworzy sztukę. Czym jest sztuka? Zależy, kto pyta – i kogo. Ponieważ współczesnemu artyście przysługuje wolność wyznania, w niemal każdym sądzie wypowiadanym w kontekście sztuki (lub pretendującym do bycia sztuką) pobrzmiewa pytanie. Pytanie zasadnicze, dotyczące istnienia tego, o czym się mówi. Czy ta oto rzecz jest sztuką, a jeśli – to z jakiej racji?
Niektórzy używają słowa sztuka jako immunitetu zabezpieczającego działania, które w odmiennym kontekście wydałyby się podejrzane. Dla innych jest szyboletem, znakiem rozpoznawczym, który pozwala pożenić krytykę lub swobodną głupotę z czystą abstrakcją bądź dziwnym realizmem. Jedni mówią o intencjach, drudzy o uczynkach, jeszcze inni milczą – i wszyscy chcą mieć rację. Jak więc jest? Sztuka to suma powierzchni, czy głębia, za którą – pytając – współczesny artysta ugania się nie mniej gorączkowo, niż średniowieczny teolog? A może to wszystko jedno?
Jak podają źródła, już greccy malarze, Parrasjos i Zeuksis, mierzyli się z podobnym problemem i rozwiązali go w sposób wysoce cywilizowany – na drodze pojedynku (na obrazy). Pojedynek stoczono w myśl następującej zasady: ten malarz zadaje się z prawdziwą Sztuką, który jest w stanie stworzyć najbardziej realistyczne przedstawienie (w tym konkretnym wypadku – kiści soczystych winogron).
Zeuksis stworzył tak doskonałą martwą naturę, iż nawet ptaki, wziąwszy malunek za przekąskę, rozbijały na nim dzióbki. Poprzeczkę ustawiono wysoko. Parrasjos zaprosił konkurenta do pracowni i poprosił go o komisyjne odsłonięcie swojego obrazu, oczekującego premiery za kurtyną. Jakież było zdziwienie Zeuksisa, gdy próbując chwycić zasłonę zdał sobie sprawę, iż nie za nią kryje się obraz, lecz to ona sama jest namalowana.
Mateusz Piestrak jest bezpośrednim spadkobiercą Parrasjosa – przy czym adaptując kanon malarstwa kurtynowego do decorum współczesności wykazał się nadzwyczajną czujnością. W czym lepiej wyraża się duch naszych czasów – i miejsca – niż w OSB?
OSB. Przesyt pustki, epoché, portal donikąd. Szczytowe osiągnięcie stolarki eskapistycznej. Wielobarwna przezroczystość, w której wszystko już tkwi, i wreszcie: maska, którą włożywszy, istnienie w końcu przypomina siebie.
Zarówno Parrasjos, jak i Piestrak zdają się przeczuwać, iż głębia obrazu nie kryje się pod powierzchnią, lecz nią jest. Zasłona nie tyle spowija prawdę, co ją ukazuje – prawdę położenia podmiotu, któremu cała rzeczywistość dana jest jako fikcja. Realizm, w myśl tej zasady, nie polega na budowaniu pomostu między głębią i powierzchnią, lecz na ich zrównaniu.
Cała sztuka polega na tym, by przy użyciu fałszywych papierów podróżować legalnie. Ślizganie się po płaszczyźnie obrazu, śledzenie efektów powierzchniowych – malowanie rzeczy do pominięcia, pozornej bariery rzekomo przesłaniającej to coś – może mieć więcej sensu, niż szukanie czegoś, co wcale się nie ukrywa. Na tym być może polega paradoks istnienia: to, co najgłębiej skryte, okazuje się najbardziej jawne.
Jak powiada poeta: to za pomocą ślizgu można przenieść się na drugą stronę, druga strona to bowiem nic innego, jak tylko przeciwny kierunek. I jeśli poza kurtyną nie ma nic do oglądania, to dlatego, że wszystko, co widzialne, albo raczej: cała możliwa nauka, dotyczy samej kurtyny, którą wystarczy prześledzić wystarczająco daleko i dokładnie, trzymając się jej powierzchni, aby wywrócić ją na nice, tak by prawa strona stała się lewą i na odwrót. Po co? Mój wiór – mój wybór, mówią; creo quia absurdum. O ile sztuka jest fikcją, która mówi prawdę –
Mateusz Piestrak jest artystą.